8 tygodni z (prawie) naturalną pielęgnacją - JAK ZMIENIŁA SIĘ SKÓRA?

naturalna pielęgnacja twarzy duetus żel myjący
Hej!

Dzisiaj przychodzę z postem o którym nie pomyślałabym kilka miesięcy temu. Kosmetyki do włosów wybieram skrupulatniej i składy w tym przypadku mają dla mnie znaczenie, ale przy pielęgnacji twarzy podchodziłam do naturalnych produktów z rezerwą. Mnóstwo razy próbowałam a to kremik a to tonik, brak efektów opisywanych w internecie i zbyt słabe nawilżenie od razu cofały mnie do aptecznych półek. 

Ostatnia wiosna była dla mojej skóry tragiczna. Jestem alergikiem i ten sezon przechodzę koszmarnie, włącznie ze skórą. Przy palącej skórze z rumieniami i pokrzywką było naprawdę ciężko nałożyć cokolwiek, musiałam zrezygnować z podkładów i innych zakrywaczy a oprócz leków od dermatologa musiałam się również zastanowić nad zmianą pielęgnacji. W maju wychodziłam za mąż a w kwietniu skóra przechodziła chyba najgorszy okres w swoim życiu, więc wyobraźcie sobie co przechodziłam:)


Po wykończeniu wszystkiego co przepisał mi dermatolog zaczęłam powoli kupować naturalne kosmetyki, dużą rolę odegrał w mojej głowie blog Agnieszki z Kosmetologia naturalnie. To skarbnica wiedzy, w końcu Agnieszka jest kosmetologiem który pracuje przy produkcji naturalnych kosmetyków, potrafię czytać jej teksty godzinami:) Latem moja skóra doszła do siebie i wymieniłam praktycznie wszystkie nieszczęsne apteczno- drogeryjne kosmetyki na łagodne preparaty.

naturalna pielęgnacja twarzy aloesove płyn micelarny

OCZYSZCZANIE 3 ETAPOWE

Tutaj oleje odgrywają jak dla mnie główne skrzypce i przy regularnym stosowaniu najlepiej widać różnicę oczyszczenia porów. Jeśli macie mieszaną/tłustą cerę doskonale wiecie jaką żmudną drogą jest dążenie do skóry bez zaskórników i pozapychanych porów. W tym przypadku oprócz ukochanego olejku z Vianka równie dobrze sprawdza się u mnie olej kokosowy - nie zapycha a oczyszczenie jest znakomite! 

Następnie myję twarz żelem, w ostatnim czasie używałam normalizującego z Vianka, który jest przeznaczony stricte do cery problematycznej, przetłuszczającej. Od niedawna sięgam po żel z Duetus, który zawiera kwas salicylowy i mlekowy, także delikatnie złuszcza naskórek i odblokowuje pory.

Zanim wymieniłam kosmetyki na naturalne od czasu do czasu kupowałam żel + płyn micelarny z Sylveco/Biolaven. Dodając do tego olej kokosowy samo oczyszczanie wpływało pozytywnie na skórę. Zauważyłam, że przecierając skórę płynem micelarnym nafaszerowanym chemią wbijamy sobie szpilkę i w przypadku skóry wrażliwej od razu wyskakują niespodzianki wraz z zaczerwieniami. Na dłuższą metę nie zwraca się na to uwagi i może się wydawać, że to wina kremów, ser itd. 

W ostatnim czasie używałam mojego ulubionego płynu z Biolaven, który przepięknie pachnie winogronem. Na zdjęciu możecie również zobaczyć nowość z Aloesove, ale poza dobrym składem nie widzę w nim żadnych zalet. Makijaż zmywa się nim tragicznie.


Duetus tonik; Duetus lekki krem na dzień recenzja

TONIZOWANIE I LEKKI KREM NA DZIEŃ

Zdaję sobie sprawę, że tonizowanie odgrywa ważną rolę w pielęgnacji, nie tylko cer problematycznych. Często o tym zapominałam, spieszyłam się albo używałam drogeryjnego syfu. Pamiętajmy, im krótszy skład tym lepszy a nawet w płynie do tonizowania możemy znaleźć cuda:) O tonizowaniu pisał już chyba każdy a wiecie, że dopiero niedawno dowiedziałam się, że przed nałożeniem maski w płacie powinno się najpierw wyrównać PH, dzięki czemu składniki aktywne będą działać w pełnej okazałości? 

Regulująco - detoksykujący tonik od Duetus ma zadanie m.in regulować wydzielanie sebum, przy czym uspokaja i lekko nawilża skórę, krem wchłania się znacznie szybciej. Zawiera kwasy AHA, BHA, PHA, węgiel aktywny, olej z czarnuszki i konopi. Do kwasów wszelkiej maści mam ograniczone zaufanie przez reakcje alergiczne jakie dostaje przy każdym kontakcie z kwasem migdałowym. Wiem, że te są delikatniejsze i nie wyrządziły mi żadnej krzywdy:)

Do naturalnych kremów podchodziłam kilka razy i w pewnym momencie przestałam wydawać pieniądze w błoto. Mam skórę mieszaną, która ma skłonności do przesuszania i muszę przykładać do tego szczególną wagę. Pod tym względem, od lat najlepiej sprawdza się u mnie balsam do skóry i ciała Cetaphil, jest niezastąpiony szczególnie w okresie jesienno zimowym. Dermatolog doradziła mi, abym nie używała go bez przerwy rano i wieczorem - być może obciąża skórę i dokłada cegiełkę do zapychania. Nigdy nie zauważyłam, aby ją zapychał, ale przez ciężki skład postanowiłam używać go tylko na noc. Rano, pod makijaż wklepuję krem z Duetus o działaniu nawilżającym, matującym i regulującym. 
 
cetaphil balsam do twarzy i ciała recenzja

KREM POD OCZY

Przechodząc do pielęgnacji okolicy oczu, obecnie używam przeciwutleniającego kremu pod oczy od Feel Free. Dzięki lekkiej formule szybko się wchłania. Ma właściwości nawilżające i swoje zadanie spełnia. Sama nie mam problemu z cieniami, więc nie wiem jak sprawdza się w trudniejszych warunkach. Po jego wykończeniu planuję kupić łagodzący krem od Sylveco albo nawilżający od Vianka. Zużyłam kilkanaście próbek i oba wywarły na mnie dobre wrażenie. Z kolei nie polecam odżywczej wersji Vianka - poza składem działanie przeciętne.

the ordinary serum z 23% witaminą c i 2% kwasu hialuronowego

KREM Z FILTREM UV I WALKA Z PRZEBARWIENIAMI


Przejdźmy do nienaturalnych wspomagaczy, które musiałam wpleść do pielęgnacji:) O tym, że ochrona przed słońcem jest (przede wszystkim) latem niezbędna nie muszę nikomu wspominać. Ciężkie formuły kremów z SPF50 zawsze mnie zapychają. Przed wyjazdem na Bałkany kupiłam lekki krem ochronny Tone Up Sun Tint od Skin79, który ma największą ochronę przed słońcem, ale niestety jego "lekkość" również nie sprawdziła się na mojej strefie T i powodował wysyp. Nakładam go jedynie na policzki, ponieważ tam zawsze najszybciej pojawiają się u mnie przebarwienia. Na resztę twarzy stosowałam krem syna z SPF30. 

W lipcu udało mi się dorwać serum z 23% wit. C i 2% kwasu hialuronowego od The Ordinary. Używam go sporadycznie (na policzki) z obawy przed słońcem, ale już widzę różnicę. Lada moment rozpocznę kurację i walkę z pozostałościami po słońcu.

nacomi maska algowa z borówką

 NATURALNE MASKI DO TWARZY


Glinki to naturalny cud natury, można je kupić za grosze i świetnie działają. Na zdjęciu znalazła się glinka kamczacka z zawartością żelaza, krzemu i siarkowodoru. Często wracam do białej glinki, która najlepiej sprawdza się przy gojeniu zmian, regeneracji i zmatowienia skóry. Z algowo borówkową maską od Nacomi dopiero się poznaję. Również ma formułę proszku do rozrobienia i w tym przypadku to do czynienia z peel-off, co bardzo mnie zachęciło do poznania. 

WPŁYW NATURALNEJ PIELĘGNACJI NA SKÓRĘ

Przebrnęliśmy przez same kosmetyki, więc przejdźmy do najważniejszego - co w tym czasie się zmieniło?

Rozszerzone pory znacznie się pomniejszyły i wydaje mi się, że to największa zasługa dokładnemu oczyszczaniu. Skóra znacznie mniej się przetłuszcza, przez co nawet w upały podkład utrzymywał się dłużej. Wyeliminowanie silnych środków myjących i zbędnej chemii wpłynęło na mniejsze przesuszanie skóry, już nie pamiętam kiedy ostatni raz narzekałam na suchą skórę a było to wyjątkowo upierdliwe! Częstotliwość pojawiania się zaskórników zmierza w dobrym kierunku i z czasem jest ich coraz mniej. 

Naturalnej pielęgnacji faktycznie trzeba dać czas, ale jeśli coś się nie sprawdza nie łudzę się, że nagle z danym kosmetykiem się polubię. Na rynku jest obecnie taki ogrom preparatów z dobrym składem, że na pewno każda z nas jest w stanie znaleźć odpowiednie produkty do swojej cery, potrzeb i wymagań. Pewnie nadal będę eksperymentować z kremami, tonikami, maskami, ale drogeryjne półki omijam szerokim łukiem.

Jeśli macie podobne doświadczenia, chętnie poczytam Wasze uwagi przy wyborze naturalnych kosmetyków.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Karolina Horsi blog , Blogger