TOO FACED, PALETA FUNFETTI - PIERWSZE SPOTKANIE Z TOO FACED


too faced funfetti recenzja swatche

Paleta Funfetti to moje pierwsze spotkanie z cieniami marki Too faced (całkiem nieplanowane, ponieważ znalazła się u mnie po wygranym rozdaniu u Ani :)).
Chociaż była to edycja limitowana, w dalszym ciągu można ją znaleźć na allegro.


Solidna tektura to moja ulubiona forma opakowań -  są lekkie i zajmują niewiele miejsca w szufladzie. Przy cukierkowej szacie graficznej, otulonej deszczem serduszek nie można przejść obojętnie! Wewnątrz palety umieszczono lusterko (oczywiście w kształcie serca), ale jest ono raczej ozdobą.

Przejdźmy do najważniejszego!:) W skład palety wchodzi 12 cieni o gramaturze 0,99 g. Kolorystyka jest stonowana, dzienna - miłośniczki beży, brązów i złota powinny być zadowolone:) Znajdziemy w niej 5 matów, 6 cieni perłowych oraz jeden mat z drobinkami. 

Do jakości cieni nie zostałam niestety przekonana... są suche, mocno się pylą i osypują. Ich pigmentacja nie jest oszałamiająca, dlatego cienie nadają się jedynie do makijaży dziennych. Najczęściej sięgam po 3 najjaśniejsze maty, które okazały się w tym zestawieniu najciekawszą propozycją - brzoskwiniowy Forever young, razem z matowym brązem robi cały makijaż w kilka pociągnięć pędzlem!:) Kolejnym odcieniem, godnym uwagi jest perłowy, czekoladowy brąz Girl gang (użyty w makijażu). Pozostałe kolory w wersji perłowej nie do końca do mnie przemawiają (róż, szarość, srebro). Przyznam, że po marce Too faced spodziewałam się wykończenia, które będzie się pozytywnie wybijało na tle cieni niszowych półek. Paleta Funfetti to niestety przerost serduszkowej formy nad treścią.







too faced makijaż




Jak wam się podoba kolorystyka palety? Jesteście fankami palet Too faced?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Karolina Horsi blog , Blogger