niedziela, 22 października 2017

KITY, czyli kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły cz.2 [PONOWNE WYNIKI ROZDANIA]





  •  Revlon Photoready 001 
"Podkład zawiera fotochromatyczne pigmenty oraz  technologię rozpraszania światła, dzięki którym cera wygląda doskonale przy każdym oświetleniu"

Najjaśniejszy odcień - 001 Ivory jest wyjątkowo jasny, więc dla bladziochów mógłby wydawać się idealny. Niestety, podkład przy mojej karnacji jest zbyt różowy. Dlaczego zasługuje na miano bubla? Fatalnie wygląda na twarzy, podkreśla suche skórki, szybko się ciasteczkuje i szybko znika z twarzy. Jego krycie jest delikatne, więc nie zakryje nawet niewielkich przebarwień. Mam cerę mieszaną, ale z wiekiem coraz bardziej się uspokaja i podkłady rozświetlające nie są dla niej tematem tabu.

  • Pierre Rene, Skin Balance 20
"Wodoodporny podkład kryjący. Maskuje wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjne dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność."

Wiem, że u wielu osób ten podkład spisuje się na medal:) Dla mnie jego najjaśniejsze odcienie są niewystarczająco żółte i wyglądam na schorowaną. Za każdym razem, kiedy do niego podchodziłam byłam tak samo zawiedziona. Nawet przy najlepszej kondycji skóry robił efekt maski i mocno podkreślał suche skórki (które przy innym podkładzie byłyby niewidoczne). Dosyć szybko znikał ze strefy T, nawet przypudrowany. 


  • PLANETA ORGANICA - intensywna naturalna maska do twarzy; głębokie oczyszczanie dla skóry normalnej,  tłustej i mieszanej.
"Stworzona na bazie arktycznego torfu i koaliny, głęboko oczyszcza pory, skutecznie usuwa zaskórniki, wygładza i wyrównuje skórę. Wzmacnia skórę, przyśpiesza procesy regeneracji komórek."

Opis maski był zachęcający, a ponadto intryguje ciekawym składem - (m.in arktyczny torf, biała kamaczatska glinka, mikrokapsułki witaminy A, organiczne masło shea, roślinne peptydy, organiczny ekstrakt z kory brzozy, organiczny olej  z imbiru). Maska nie podrażnia skóry, ale nie wykazuje żadnych działań - oczyszczanie minimalne, nie wpływa na zutylizowanie zaskórników. Poświęcenie jej 10-15 minut to strata czasu.



  • Pose, ziołowy krem do twarzy
"Synergiczny, bazujący na wyciągu z aloesu, bogaty w organiczne ziołowe substancje krem, koi, równoważy i relaksuje Twoją skórę niczym sesja w SPA. Redukuje podrażnienia, wysypki oraz inne problemy skórne a także zwalcza nadwrażliwość, stany zapalne i alergiczne".

Krem zaszczycił swoją obecnością w jednym z pudełek Liferii. Dzięki jego obecności edycja była rozchwytywana - produkt z rewelacyjnym składem, a koszt tej przyjemności to bagatela ok. 100 zł. Zapowiadał się rewelacyjnie, w końcu jego głównym składnikiem jest wyciąg z aloesu. Niestety, na skórze wymagającej solidnej dawki nawilżenia i odżywienia nie wykazał się niczym szczególnym, zwykły średniaczek. Szybko się wchłaniał, dlatego nakładałam go latem pod makijaż - skóra szybko domagała się nawilżenia i musiałam wspomagać się innymi produktami. Nie radził sobie z delikatnymi podrażnieniami, zaczerwieniami, nie wspominając o wypryskach.


  • Receptury Agafii, tonik do włosów regenerujący
"Ziołowy tonik, który dzięki naturalnemu, ziołowemu składowi intensywnie regeneruje i odżywia osłabione włosy".

W jego składzie znajdziemy głównie wyciąg z omanu wielkiego, wyciąg z owoców ostropestu, ekstrakt z miodunki plamistej, wyciąg z czarnej olchy. Taka dawka ziół być może pozytywnie wpływa na włosy, ale nie u mnie. Zużyłam całą buteleczkę i nie zauważyłam minimalnych pozytywnych efektów, zupełnie nic. 

  •  Wibo, eyeshadow base
"Kremowa baza pod cienie. Delikatna w dotyku konsystencja przedłuża wartość cieni. Wygładza i rozjaśnia skórę. Formuła zawiera wosk pszczeli i wit. E. Sprawia, że kolory są bardziej intensywne i nie rolują się." 

Swego czasu, była to bardzo zachwalana drogeryjna baza w słoiczku. Nie znoszę wkładania palucha do maleńkiego pojemniczka i wyciągania baz, ale efekty po jej użyciu miały mi to zrekompensować. Posiadaczki opadających powiek przy cerze mieszanej doskonale wiedzą jak trudno zagruntować powiekę, żeby cienie trzymały się na mur beton:) Ten produkt fatalnie rozprowadza się po powiece i tworzy schodki. Równomierne rozprowadzenie jest strasznie męczące nie tylko dla nas, ale i dla powieki. Po jego użyciu cienie szybko się rolują i znikają, szczególnie w miejscu załamania.

  •  Wibo, puder w kulkach
"Puder został zaprojektowany w sześciu specjalnie dobranych ze sobą kolorów. Każdy z kolorów ma inne zadanie: zielone kulki - korygują zaczerwienienia; białe - odbijają światło; różowe i liliowe - nadają świeżość; złote - rozświetlają; brązowe - nadają naturalny efekt."

Jeśli ktoś szuka produktu, którym można uzyskać tandetę lat 90tych w brokatowej odsłonie być może ten puder okaże się ideałem. Plastikowy pojemniczek wcale nie jest tak zniszczony przez częste używanie, on po prostu rozkłada się w szufladzie.


Wracając do rozdania - niestety, zwycięzca w dalszym ciągu się nie odezwał, dlatego jestem zmuszona ponownie ruszyć losowanie. Nową laureatką zostaje:

jo-jo-a  (Nadia)

Gratulacje

Dane do wysyłki wyślij na: dzygli.paw@gmail.com:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz