poniedziałek, 4 września 2017

GIGA denko

  • Kupię ponownie
  • Być może kupię ponownie
  • Nie kupię ponownie

  • Żele Isana - jestem fanką każdej wersji. Pięknie pachną i są niedrogie.
  • Żel pod prysznic Bebeauty wild purple - wyjątkowo przyjemny zapach do którego często wracam.
  • Żel pod prysznic Born to bio tropikalne mango - jedyną jego zaletą jest naturalny skład. Praktycznie się nie pieni, zapach drażniący nos.
  • Avon Advance Techniques instant repair 9 (odbudowujący szampon z keratyną do włosów zniszczonych) - Dobrze oczyszcza, włosy są po nim odbite u nasady.
  •  Garnier Ultra Doux siła 5 roślin - dobry drogeryjny SLSiak, do którego na pewno wrócę.
  •  Balea, szampon do włosów pozbawionych blasku z ekstraktem z plumerii i pereł - znaleziony w jednym z boxów. Szampony Balea lubię m.in za piękne zapachy.
  •  PO ARCTICA - organiczny cedrowy stymulujący szampon do włosów - mocno obciążał, włosy wyglądały na niedomyte.
  • Ekoa, balsam do ciała żurawinowa odbudowa - lekka konsystencja z treściwą formułą, która dobrze nawilżała i odżywiała skórę. Przyjemny zapach, który pozostawał na ciele. Aplikacja po goleniu nie powodowała pieczenia. Nie kupię ponownie ze względu na dostępność, jednak mile go wspominam.
  • Avon, Nutra Effects - dobrze nawilżał, wykorzystywałam go jako krem do rąk.
  • Perfecta, energizujący żel scrub do mycia - żel z drobinkami o zapachu mojito, który wyjątkowo mnie drażnił i nie zużyłam go do końca.
  • Avon, płyn do kąpieli, granat i peonia - płyny z Avonu są mocno skoncentrowane, przepięknie pachną i wytwarzają mnóstwo piany.
  • Vis Plantis, nawilżający peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka - gęsta formuła i ostre drobinki bez trudu radziły sobie z martwym naskórkiem. Skóra pozostawała gładka, miękka i przyjemna w dotyku.
  • Schwarzkopf, Gliss kur odżywka w sprayu z jedwabiem - włosy po jej użyciu sprawniej się rozczesywały, pozostawiała przepiękny zapach. Nie kupię jej ponownie, ponieważ znacznie lepiej sprawdza mi się wersja w fioletowej szacie graficznej (do włosów zniszczonych farbowaniem).
  • Delia, Cameleo, płukanka fioletowa - używam jej od roku, jest niesamowicie wydajna. Ochładza chwilowo żółty odcień blondu. dobry produkt za niewielkie pieniądze (ok 6 zł).
  • Floslek, multifunkcyjne serum do włosów - jeden z lepszych preparatów na zniszczone końcówki jakie miałam przyjemność używać. Krótki, konkretny skład, zadowalające działanie, niska cena, spora pojemność. Recenzja
  • Isana, krem do rąk z mocznikiem - idealny do pielęgnacji dłoni na nadchodzące jesienne chłody. 
  • Cien, krem do rąk - oporny na wchłanianie, nie zużyłam do końca.
  • Delia, krem do rąk z aloesem - ten, jak i pozostałe kremy z kolorowej serii mają lekką konsystencję, szybko się wchłaniają i natychmiastowo nawilżają dłonie
  • Sylveco, hibiskusowy tonik do twarzy - mam mieszane uczucia co tego kultowego produktu, na pewno jego największą zaletą jest naturalny skład.
  • POSE, ziołowy krem do twarzy - oczekiwałam znacznie więcej od kremu, którego cena regularna wynosi ponad 100 zł. Nie wpływał na moją skórę ani negatywnie, ani pozytywnie. Po prostu nie działał w żaden sposób.
  • Galderma, Cetaphil, Dermoprotektor do skóry twarzy i ciała - nawilżający eliksir, który zawsze ratuje moją ekstremalnie przesuszoną skórę w okresie jesienno - zimowym. Wystarcza na długi czas, jest to produkt bezpieczny dla alergików.
  • Cosnature, oczyszczająca pianka z cytryną i melisą - przyjemny, orzeźwiający zapach. Niestety, odnosiłam wrażenie, że nie radzi sobie z dogłębnym oczyszczaniem skóry.
  • Yves Rocher, płyn do demakijażu oczu wrażliwych z wyciągiem z bławatka - dobrze radził sobie ze zmywaniem podkładu, jednak w przypadku demakijażu oczu był oporny i szczypał w oczy. Recenzja
  • Yves Rocher, łagodząca mgiełka do twarzy - przyjemny produkt, który był na tyle wydajny, że nie zdążyłam go wykończyć przed datą ważności.
  • Vianek, olejek do demakijażu - jeśli szukacie dobrego, naturalnego olejku do codziennej pielęgnacji ten może okazać się idealny. Recenzja
  • Eveline Advance Volumiere, odżywka serum do rzęs 3w1 - od lat służy mi jako baza pod mascarę i jestem bardzo zadowolona z efektów jakie daje.
  • Catrice, płynny kamuflaż - nie mam pojęcia, które to już opakowanie! Mój ulubiony korektor, bez którego nie wyobrażam sobie kosmetyczki.
  • Holika Holika, maska z ekstraktem z ogórka - delikatnie nawilża, ale efekty nie są spektakularne.
  • Biovax, saszetka maski opuntia oil & mango, pełna recenzja serii tutaj.

  • Palmers, balsam do ciała z olejkiem kokosowym - marka jak zwykle nie zawiodła, balsam intensywnie nawilża, odżywia i pozostawia skórę wyjątkowo miękką w dotyku. Zapach kokosu utrzymuje się na skórze, więc nie dla każdego może to być dobra wiadomość:)
  • Lirene, samoopalajacy mus - pianka do twarzy i ciała. Daje przepiękną, naturalną opaleniznę. Forma pianki pozwala na szybką i sprawną aplikację.
  • Stara mydlarnia, malinowy olejek do kąpieli - soczysty umilacz kąpieli, który niestety szybko się kończy:)
  • Vianek, szampon do włosów suchych i normalnych - włosy po jego użyciu nie były obciążone, dobrze oczyszczał. Koleją jego zaletą to naturalny skład.
  • L'biotica, Biovax, szampon intensywnie regenerujący - nie jest tak fenomenalnym kosmetykiem jak maski tej marki. Mała pojemność, kiepska wydajność, cena nie adekwatna.Recenzja
  • Isana, szampon dodający objętości - wyjątkowo obciąża włosy, efekt tłustych klusek. Oczywiście nie zużyłam do końca.
  • La Roche Posay, krem intensywnie nawilżający o długotrwałym działaniu - lekka konsystencja i wyjątkowo intensywne nawilżanie może okazać się zbawieniem dla osób z cerą skłonną do przesuszania i zapychania przez treściwsze formuły. Nie należy do najtańszych preparatów, ale zapewnienie producenta jest w 100% zrealizowane. Recenzja
  • Bandi, krem intensywnie nawilżający - dobrze nawilżał, jednak okazał się dla mojej skóry zbyt ciężki.
  • Revlon CS 150 Buff - kiedyś za nim nie przepadałam, teraz mieszam go z każdym nakładanym podkładem.
  • Catrice, flamaster do brwi 020 - według mnie daje najnaturalniejszy efekt, precyzyjna końcówka pozwala wyrysować pojedyncze włoski. Mój egzemplarz okazał się wyjątkowo wydajny - używałam go ponad rok!
  • Palmers, maska proteinowo kokosowa do włosów - samo działanie maski pozytywnie mnie zaskoczyło (fundowałam włosom ok. godzinne kuracje). W sporej saszetce znajduje się 60g kosmetyku a co za tym idzie - nie zdążyłam jej wykorzystać, po prostu się zepsuła i zaczęła śmierdzieć.
  • Tołpa, żel do mycia twarzy i oczu - delikatny preparat, który dobrze oczyszczał, ale nie podrażniał i nie ściągał skóry.
  • Bielenda, różany olejek do mycia twarzy -zupełnie się u mnie nie sprawdził, przerost formy nad treścią. Pełną recenzję mogłyście przeczytać tutaj.
  • Bielenda, spray 3d  graffiti - kupiłam go z myślą o modelowaniu włosów, ale nie zauważyłam, aby w jakikolwiek sposób wpływał na objętość włosów. Łatwiej się rozczesywały, ale to za mało. 
Być może ktoś dotrwał do końca i znalazł tu znajome produkty?:)
PS. uzbierane denko kumulowało się przez 3 miesiące:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz