poniedziałek, 7 sierpnia 2017

KITY, czyli kosmetyki, które się u mnie nie sprawdziły cz.1


  • Pierre Rene, Royal lashes mascara

     

    "Pogrubiająco-wydłużający  tusz do rzęs gwarantujący spektakularny efekt."

    Producent zapewnia, że szczoteczka nowej generacji pozwoli z łatwością i precyzyjnie rozdzielić rzęsy - nic bardziej mylnego! Sama szczoteczka być może ma swój potencjał a całym oprawcą tytułu bubla jest formuła. Okazała się ona naprawdę wyjątkowa - jest tak wyjątkowo kiepska, że za każdym pociągnięciem rzęsy wyglądają jeszcze gorzej niż przed aplikacją. Ilość kosmetyku wydobywa się w ogromnych ilościach, za każdym razem należy poświęcić czas, aby pozbyć się 80% zbędnego tuszu ze szczoteczki. Z łatwością skleja rzęsy a efekt wydłużenia czy pogrubienia jest marny.
Pierre rene royal lash  mascara

  •  Max Factor, 2000 calorie, pogrubiający tusz do rzęs

    "Efekt potrójnej objętości, porównywalny z nieumalowanymi rzęsami"

    Mascara, którą albo się kocha albo nienawidzi. Dla mnie niestety okazała się wyobrażeniem tuszu z lat 90tych. Klasyczna szczoteczka, która nabiera ogrom produktu. Skleja rzęsy a na domiar złego osypuje się w ciągu dnia. Nie rozumiem zachwytu nad tym kultowym tuszem.

mac factor 2000 calorie tusz mascara opinie

  • Eveline cosmetics, Velvet Matte,pomadka matowa w płynie 411

     

    "Ma lekką , przyjemną konsystencje, która daje poczucie ekstremalnego komfortu, długo utrzymuje się na ustach."

    Gama kolorów jest zachęcająca i można znaleźć w niej nie tylko soczystą fuksję, ale również kilka propozycji odcieni nude. Po przeczytaniu multum zachwytów byłam przekonana, że propozycja matowych pomadek od Eveline jest niskopółkową perełką. Niestety, pomadka nie zastyga do końca przez co szybko znika ust w dość nieestetyczny sposób. Pigmentacja również budzi wiele zastrzeżeń, kolor nie pokrywa naszych ust w 100% tworząc prześwity. 

Eveline Velvet matte 411 swatch opinie
  •  Kobo professional, Blur make-up primer, Matte & Tonning 

    "Jednolity koloryt, maksymalne wygładzenie."

    Gdybym miała wybrać najgorsza bazę pod makijaż, ta zajęłaby miejsce na podium. Przede wszystkim opis producenta to wielka bzdura. Baza w żadnym stopniu nie wygładza nierówności, pory są tak samo widoczne jak bez użycia jakiegokolwiek pokrewnego kosmetyku, zaczerwienienia nie są stonowane nawet w najmniejszym stopniu a przedłużenie makijażu nie wynosi nawet 10 minut. 
  •  Planeta Organica szampon tybetański & prowański regenerujący balsam do włosów

    Pomimo dobrego składu, ten delikatny szampon mający nadawać włosom objętości i siły okazał się nieodpowiedni dla mojego skalpu. Po każdym myciu moje przetłuszczające się włosy wyglądały na niedomyte, były przyklapnięte i bez życia. Nigdy nie reagowały na preparaty bez SLS'ów w tak negatywny sposób. Z kolei balsam regenerujący ma jedną dobitną wadę - zupełnie nie działa. Wszystkie kosmetyki z serii mają bardo przyjemny zapach, przez co przyjemnie się je używa. Niestety, balsam musiałam odstawić w głąb szuflady, ponieważ moje przesuszone włosy nie są do niego przekonane.
  • Dr. Konopka's, Żel pod oczy zmniejszający obrzęki do wszystkich typów skóry

    "Zawarte w żelu proteiny ryżowe, sojowe i oksydoreduktazy hamują działanie szkodliwych dla skóry wolnych rodników, chronią kolagen i elastynę przed degradacją, zapobiegają wiotczeniu skóry i fotostarzeniu, chronią przed podrażnieniami. Organiczny hydrolat rumianku zmniejsza obrzęki i ciemne kręgi pod oczami, skóra jest bardziej lśniąca i gładka.  Żel odżywia i regeneruje delikatną skórę wokół oczu."

    Zapewnienia producenta, skład jak i sama marka od razu skłoniły mnie do zakupu tego wegańskiego cudaka. Żel ma przyjemny, ziołowy zapach i pierwsze wrażenie było naprawdę obiecujące. Stosowałam go długo, jednak przez cały okres brakowało mi jednego - jakiegokolwiek efektu. Żel nie radzi sobie nawet z najmniejszymi opuchnięciami. Okolica oczu wymagała dodatkowego nawilżenia i pielęgnacji. Rozumiem, że na widoczne działanie kosmetyków naturalnych potrzeba czasu, ale chyba nikt nie chce czekać wieczności na odżywienie skóry!

  •  Po Artctica, maska do twarzy głębokie oczyszczanie

    "Intensywnie i głęboko oczyszczająca maseczka do twarzy z arktycznym torfem i białą glinką z Kamczatki, przeznaczona do specjalistycznej pielęgnacji cer tłustych, mieszanych i problematycznych."

    Maseczka była intrygującym, oczyszczającym kosmetykiem z obiecującym składem (w pierwszej trójce znajdują się organiczny hydrolat z mchu islandzkiego, torf arktyczny oraz biała kamczacka glinka). Lubię, gdy maska ma konkretne działanie - widoczne oczyszczanie, nawilżenie, odżywienie bądź rozświetlenie. Ten produkt okazał się nijaki. Po zmyciu skóra jest delikatnie podrażniona a zmatowienie i oczyszczenie jest znikome. Odnosiłam wrażenie, że maseczka przynosi więcej szkód niż korzyści.


Na tym kończę pierwszą część mojej KIT listy, niebawem pojawią się kolejne przeciętniaki. Być może znacie powyższe kosmetyki i w waszym odczuciu wypadają bardziej korzystnie?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz