piątek, 9 czerwca 2017

LC+, maska złuszczająca do stóp i mój pierwszy skarpetkowy zawód


Skarpetki złuszczające to produkt niezwykle wygodny, prosty i łatwo dostępny. Odkąd pojawiły na rynku, po każdej zimie funduję moim stopom drugie życie (a raczej pozimowe wygładzenie). Wydawałoby się, że skarpetki różnych marek nie mogą różnić się od siebie niczym szczególnym, ponieważ wszystkie działają na podobnej zasadzie - kwasach. Bywa jednak, że propozycja jednej firmy spełni nasze oczekiwania, z kolei inne okażą się stratą czasu. Osobiście nie odczułam nigdy skutków ubocznych skarpetkowych gadżetów, jednak kilka razy spotkałam się z nieprzyjemnymi efektami zabiegu, więc osoby z wrażliwą skórą powinny podchodzić do nich z rezerwą. 

Maska LC+ to kolejna skarpetkowo złuszczająca nowość. Jej działanie jest identyczne jak w przypadku pozostałych tego typu produktów - zakładamy skarpetki na stopy, odczekujemy wskazany przez producenta czas, przemywamy stopy wodą i czekamy kilka dni (zazwyczaj 7) na efekty. Zazwyczaj przeznaczone do zabiegu skarpetki są kiepskiej jakości a skoncentrowany płyn wlewany samodzielnie. Skarpetki LC+ wyróżniają się wizualnie - są większe, solidniejsze i praktyczniejsze. 

Substancjami odpowiedzialnymi za złuszczanie są: kwas salicylowy, glikolowy oraz cytrynowy. Znajdziemy w niej również składniki pielęgnujące i nawilżające m.in ekstrakt z aloesu, mocznik, alantoina (pochodna mocznika), ekstrakt z nagietka lekarskiego oraz olejek z trawy cytrynowej. 


Zabieg wykonałam  miesiąc temu i obecnie wstydzę się założyć sandały..

Na wstępie podkreślę, że moje stopy nie wymagały wielkiego wysiłku ze strony jakichkolwiek skarpet, aby doprowadzić je do gładkości idealnej. Miałam więc nadzieję, że po zabiegu będę zadowolona. 

Zgodnie z zaleceniami producenta, cała procedura trwała 60 minut. W tym czasie nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Już kolejnego ranka zaczęłam czuć okropny dyskomfort, który towarzyszył przez około 5 dni (po żadnym wcześniejszym zabiegu nie miałam podobnych nieprzyjemności). Skóra była bardzo napięta, czułam i słyszałam każdy jej ruch (jeśli możecie to sobie wyobrazić). Po tygodniu skóra rozpoczęła oporne pożegnanie. Oporne do tego stopnia, że nadal nie opuściła moich stóp. Aby było śmieszniej, skarpetki zadziałały jedynie na obszarze śródstopia i palców (!) z pominięciem pięt. Okres złuszczania na szczęście nie był bolesny, jednak mam nadzieję, że w końcu się skończy a wygląd stóp znów będzie estetyczny.

Cena: 12,99 zł
Dostępność: Drogeria Rossmann



Miałyście podobne przygody ze skarpetkami złuszczającymi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz