środa, 24 maja 2017

KONFERENCJA MEET BEUATY 2017 | TARGI BEAUTY DAYS | ŁAZIENKI KRÓLEWSKIE W WARSZAWIE 20-21 MAJ



Ubiegły weekend był zapewne najbardziej wyczekiwanym czasem przez 300 blogerek i vlogerek urodowych. Trudno uwierzyć, że największe blogowe wydarzenie roku tak szybko dobiegło końca, ale na szczęście pozostały fotografie, którymi zabiorę was do tego magicznego miejsca.

Dla mnie było to wyjątkowe wydarzenie, ponieważ uczestniczyłam w nim po raz pierwszy. Co więcej, nigdy nie pojawiłam się na żadnym spotkaniu blogerek ani nie poznałam żadnej z was osobiście. W ubiegłych latach zerkałam na relacje konferencji, uśmiechy i radość dziewczyn, dla których spotkanie największych kosmetykomaniaczek było niewyobrażalną przygodą. Tej wiosny po raz pierwszy wysłałam zgłoszenie i nie dowierzałam, że naprawdę się udało!




Dni w kalendarzu coraz szybciej zbliżały się do pozycji Meet Beauty 2017 a mój stres osiągał zenitu. Nie wiem jakim cudem, ale obeszło się bez Stoperanu! Wybiła godzina 0 (a raczej 4:00), walizki dopięte na ostatni guzik i wyruszyłam z narzeczonym w drogę. O poranku byłam naprawdę wyspana, ale skoro jest to blog urodowy, zdradzę wam, że akurat w tym momencie w epicentrum mojego czoła pojawiła się dioda. Dotarłam na miejsce znacznie wcześniej niż przewidywaliśmy, więc mogłam "na spokojnie" pomalować się w aucie. Warunki nie byłyby tak ekstremalne, gdyby nie moja zestresowana ręka!

Tak jak wspominałam wyżej, była to moja pierwsza konferencja, więc nie mam porównania do poprzedniej lokalizacji jak i organizacji. Tym razem wydarzenie odbyło się w Nadarzynie pod Warszawą a konkretniej w Ptak Warsaw Expo. Kompleks był przeogromny, ale wszystkim udało się trafić w przyozdobione różem drzwi. Pomimo, iż w rejestracji były 3 stanowiska, czekanie w kolejce było dosyć męczące. Pogoda dopisywała do tego stopnia, że klimatyzacja wewnątrz hali zupełnie sobie nie radziła. Podczas dotarcia do mety i odbieraniu legitymacji byłam tak otumaniona, że nie wiedziałam jak się nazywam. Zastanawiałam się, gdzie ja w ogóle mieszkam. Tak, tak było aż tak duszno! Przy rejestracji spotkałam również moją serdeczną koleżankę Martę, czyli naszą Kaczkę z piekła rodem. Jestem pełna podziwu, że w 6 miesiącu biegała po całym kompleksie jak mały samochodzik, kiedy to późnym popołudniem dziewczyny opadały z sił:)


Plan na dzień..

Zapisy na poszczególne warsztaty odbywały się kilka dni wcześniej. Najgorętsze pozycje rozeszły się niczym świeże bułeczki i niestety, niektórym dziewczynom nie udało się zarezerwować wymarzonego miejsca. Najbardziej zależało mi na warsztatach z Karoliną Zientek i udało mi się "zdobyć" miejsce na zajęcia z makijażu oka. Szczęście w nieszczęściu, że nie załapałam się na nic innego, ponieważ po uroczystym przywitaniu rozpoczął się wykład Ewy Red Lipstick Monster na którym chciałam uczestniczyć. Ewa opowiadała o budowaniu swojej marki, marki którą jest każda z nas, którą może być każda z nas. Podziwiam osoby, które potrafią stanąć przed całą salą ludzi, patrzeć im w oczy i zaciekawić swoim przemówieniem. Podsumowując wystąpienie Ewy - niesamowite, że jedna osoba potrafi wnieść do pomieszczenia tyle pozytywnej energii!


Warsztaty z Golden Rose odbywały się w 3 częściach. Na swoje zajęcia czekałam do 15:00, ponieważ było to zakończenie makijażu wykonywanego przez Karolinę Zientek. Kiedy Meet Beauty poinformowało o obecności Pani Karoliny nie dowierzałam, że będę miała możliwość przebywania w tym samym pomieszczeniu z tak zdolną kobietą! Same warsztaty odbyły się w sposób pokazowy - mogłyśmy obserwować wykonywanie makijażu  a także słuchać rad oraz trików, które będą pomocne przede wszystkim przy malowaniu innych osób. Na każdą z nas czekał upominkowy Golden Rose box, w którym znalazła się m.in płynna pomadka z najnowszej serii w numerze 18.



Poza klimatyczną strefą relaksu, ogromną frajda dla dużych dziewczynek była bezapelacyjnie foto budka! Wszystkie zdjęcia do obejrzenia na fanpage'u Meet Beauty. 


Konferencja Meet Beauty to nie tylko warsztaty, kosmetyki i osobistości, ale przede wszystkim spotkanie z innymi, kosmetycznymi duszyczkami. Marta, Gosia oraz Julia dotrzymywały mi towarzystwa (PS. bardzo się ciesze, że mogłam was poznać). Spędziłyśmy wspólnie intensywny, pełen wrażeń dzień, który na pewno będziemy wspominać przez dłuższy czas:)


Co mi się nie podobało? 

Brak miejsca, w którym mogłybyśmy zjeść pyszny obiad. Do wyboru miałyśmy jedynie budki z fast foodami, sushi (którego nie lubię) oraz pobliski McDonalds. Wiele osób narzekało na połączenie wydarzenia Meet Beuaty wraz z targami Beauty Days. Spowodowało to, że na hali był huk, chaos a gdyby nie blogerki spacerujące pomiędzy stoiskami targi świeciłyby pustkami.


Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z sąsiadującym wydarzeniem, czyli wspominanymi wcześniej targami. Nie wiem, czy to wina lokalizacji, ale nie dostrzegłam w tej części tłumów. Nawet spotkanie z Mają Sablewską nie przyciągnęło większej rzeszy ludzi.





Ponieważ na niedzielne przedpołudnie nie udało mi się zarezerwować miejsca na jakiekolwiek warsztaty, postanowiłam wykorzystać moment i spędzić poranek w miejscu, w którym nigdy nie byłam a mowa o łazienkach królewskich. Miejsce niezwykle spokojne, klimatyczne z przyjemną aurą. Spacer po łazienkach pomógł mi naładować bateryjki na kolejne tygodnie!

Popołudniu powróciłam do Nadarzyna, aby znów zobaczyć się z Gosią. Dowiedziałam się, że ominęły mnie bardzo ciekawe wykłady m.in z Tołpy. Wykonałyśmy ostatnią rundę po całej różowej części hali i niestety, musiałyśmy wracać. Wydarzenie zostało zakończone rozdaniem nagród oraz wspólnym zdjęciem. Każda z nas otrzymała pożegnalny "upominek" a raczej ogrom kosmetyków, ukrytych w przepięknych torbach dedykowanych naszej kosmetycznej wspólnocie. Dziękuję organizatorom Meet Beuaty za możliwość uczestnictwa w tym pełnym wrażeń wydarzeniu. Była to wspaniała przygoda, dla dużych dzieci!:)

Poniżej kilka ujęć z bajkowych łazienek...











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz