sobota, 17 września 2016

Golden Rose, Longstay Liquid Matte Lipstick 03,06,08,09 - swatche i efekt na ustach.

Hej dziewczyny!


W dzisiejszym poście gościmy szminkowy fenomen  ostatnich miesięcy marki Golden Rose. Oczywiście mowa o płynnych, matowych pomadkach Longstay Liquid Matte Lipstick, które pokochała niejedna kobieta! W moim szminkowym stojaczku zadomowiło się dotychczas cztery sztuki a apetyt rośnie w miarę jedzenia:)
Na pierwszy ogień,firma wypuściła 12 odcieni, więc każda z nas powinna znaleźć coś dla siebie. Miejmy jednak nadzieję, że gama kolorystyczna z biegiem czasu powiększy się o kolejne numerki. Kolory i ich tonacje są na tyle różnorodne, że na próżno kolekcjonować całą złotą 12-stkę. Na pewno nie wszystkie będą nam pasować. W asortymencie znajdziemy głęboką śliwkę, soczystą czerwień a nawet trupią szarość, która stała się najbardziej rozchwytywanym kolorem przy stoisku Golden Rose. Mnie ominęły zachwyty nad siwymi ustami i wybrałam bardziej żywe odcienie 03,06,08 oraz 09. Pomadki minimalnie różnią się od siebie konsystencją, trwałością, pigmentacją, ale o tym za chwilę!:)





Opis producenta:


"Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.


Skład: isododecane, trimethylsiloxysilicate dimethicone, polybutene, petrolatum, cyclohexasiloxane, kaolin, cera alba, silica dimethyl silylate, disteardimonium hectorite, aroma, propylene carbonate, glyceryl behenate/eicosadioate, persea gratissima oil, tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, benzyl alcohol, may contain, mica, ci 77891, ci 77491, ci 77492, ci 77499, ci 45410, ci 45380, ci 17200, ci 15850, ci 12085, ci 73360, ci 16035, ci 42090, ci 77742, ci 75470, ci 19140, ci 15985, ci 47005, tin oxid"





Napomknę jeszcze odrobinę o mniej ważnej dla mnie kwestii, czyli opakowaniu w jakim otrzymujemy pomadki. Zapakowane są w czarne, kartonowe "pudełeczko", które od razu wylądowało w koszu. Same pomadki, są całkiem przyjemne dla oka - prosty design, który mimo wszystko przykuwa uwagę. Aplikator o matowej "rączce" zakończone jest płaską gąbeczką, która pozwala naprawdę precyzyjnie wyrysować kontur. Oczywiście z konturówką jest to znacznie prostsze, jednak nie każda z nas dokupuje do każdej szminki kredkę:)


Idąc od początku, zacznijmy od najbardziej stonowanego koloru z dzisiejszej czwórki, czyli 03. Przydymiony wrzosowy odcień, który można znaleźć nie tylko w asortymencie Golden Rose, ale i innych marek. Wiele kobiet wybiera go z myślą o makijażu dziennym, tym też się kierowałam. Niestety, mój naturalny kolor ust jest bardzo jasny i wszystkie szminki ukazują na nich swoją intensywność w 100%. Niepozorny różowo - wrzosowy "dzienniak" okazał się dla mnie zbyt ciemny i noszę go najrzadziej. Nie zmienia to faktu, że ma fenomenalną pigmentację, nie zawiera drobinek i daje efekt totalnego matu. Jeśli chodzi o wytrzymałość, na moich wąskich ustach najszybciej znika z powierzchni i najbardziej je przesusza. Dla mnie okazał się najsłabszym ogniwem pod względem koloru, trwałości i komfortu.




Powoli przechodzimy do klasyki, czyli odcienie czerwieni, które zaoferował nam Golden Rose. Pierwszy z nich to numer 06, czyli przygaszona czerwień, która w dalszym ciągu mocno podkreśla usta, ale w bardziej jasny sposób. Zawiera ciepłe tony i nie każdy może czuć się w nim komfortowo (jeśli liczycie na optyczne wybielenie zębów). Pigmentacja jest niesamowita, dlatego tym bardziej staram się nakładać jak najcieńszą warstwę. Pomadka nosi się bardzo komfortowo, jeśli nie macie bardzo przesuszonych ust, podkreślenie jakichkolwiek suchych skórek nie wchodzi w rachubę. Potrafi przetrwać w trudnych warunkach (jedzenie,picie), jednak w miarę rozsądku. Po większości posiłków wymaga delikatnych poprawek - są to naprawdę minimalne ubytki.





Najbardziej zwariowany odcień, który nosiłam (do jego kupna podchodziłam kilka razy). Pokochałam go od pierwszego nałożenia i chociaż jest to kolor nie dla każdego, obok takiej petardy nie można przejść obojętnie. Mowa oczywiście o różowej żarówce 08. Na pierwszy rzut oka wydaje się idealną landrynką dla blondynek. Koleżanka o ciemnej karnacji, ciemnych oczach i włosach nałożyła ją na usta i z pewnością nie jest to kolor dla tego typu urody. Aplikując ją pierwszy raz byłam zdziwiona formułą - rzadsza i mniej napigmentowana niż w przypadku jej poprzedniczek. Mimo to, nie mam problemu z równomiernym rozprowadzeniem na ustach i uzyskaniu dobrego krycia. Nie wiąże się to z nakładaniem kilku warstw - rozprowadzam ją rozsądnie a dzięki wodnistej konsystencji okazała się najmniej wysuszającą usta. Test wytrzymałości przeszła na moich ostatnich "wczasach". Nałożyłam ją po śniadaniu i wyszłam z pokoju. Jadłam obiad, lody, wciąż piłam i byłam niemalże pewna, że moje usta wyglądają koszmarnie. Doznałam szoku, kiedy wszystko było na swoim miejscu! Zdjęcie z wieczoru mogłyście zobaczyć na instagramie - czyż nie wygląda na świeżo nałożoną?:) 





Na koniec mój osobisty fenomen, który potrafię nałożyć nawet o 9 rano - czyli nr 09. Głęboka czerwień to odcień, który ubóstwiam od wielu lat, kiedy nałożenie mocniejszej szminki było czymś nie do pomyślenia! Propozycja od Golden Rose, to najpiękniejsza czerwień, która przewinęła się przez moje ręce. Na żywo wygląda rewelacyjnie i potrafi w 100% wydobyć kobiecość. Męczę ją dosyć często, przeżyła już niejedno kilkugodzinne wyjście w tym dwa wesela i zdała test na 5 (jako jedyna wychodziłam z wesela w mocno czerwonych ustach). Pigmentacja, tak jak w przypadku poprzedniej czerwieni nie budzi żadnych zastrzeżeń. Usta nie cierpią podczas noszenia, wysusza je naprawdę w minimalnym stopniu - nie oszukujmy się, każda matowa pomadka (tym bardziej płynna, zastygająca) wysuszy nasze usta mniej lub bardziej. Bez owijania w bawełnę - jest to najlepsze 20 zł (niecałe), jakie wydałam na szminkę i jeśli jeszcze jej nie macie, nie ma nad czym się zastanawiać:)


Pomadki mają jedną wadę: okropnie się zmywają:)






Cena: 19,90/5,5 ml







A Wy, macie swojego faworyta?:)

20 komentarzy:

  1. wszystkie piękne, 03 się obawiam, bo właśnie różnie wychodzi na ustach, ale 09 bym przygarnęła i 02 ;) tylko jakoś wciąż kupuję co innego, zamiast tych cudaków:) z GR uwielbiam ich kredki matowe do ust - przebijają u mnie sławne matowe pomadki, bo znacznie dłużej się trzymają i mają bardziej miękką konsystencję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 i 6 mi wpadły w oko :) pięknie Ci w czerwieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. we wszystkich piéknie wyglądasz, w 03 też :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej podoba mi się nr 03, ale na razie muszę odpuścić zakup jakiejkolwiek matowej pomadki, bo mam ich chyba z 10 i to różnych firm:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne odcienie, trochę nie moje kolory, ale u Ciebie wyglądają fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się ten fiolet, ale nie wiem czy przy moich cienkich i wąskich ustach, dobrze bym w nim wyglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie się zgadzam, ze 09 jest fenomanalny! piękny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie nie sprawdzają się domieszki czerwieni, więc postawiłabym na 03 lub 08.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie kolory wyglądają bardzo dobrze. Ja szukam jakiegoś brudnego ciepłego różu na co dzień, ale jestem tak wybredna, że na nic nie mogę się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystkie kolory są naprawdę piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  11. mam 03 i z kolei na moich mocno napigmentowanych ustach wygląda bardzo mocno , a myślałam, że będzie inaczej
    dla porównania moja Mama ma bledsze usta i u niej wypada bardziej na zgaszony

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim faworytem jest odcień 03. Codzienny, naturalny kolor, jaki zawsze lubię nosić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie odcień 03 najpiękniejszy; )

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne są te kolorki .Mi również nie podobają się siwe usta, wyglądają jak u topielca .

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne są te kolorki .Mi również nie podobają się siwe usta, wyglądają jak u topielca .

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bardzo lubię 03 i 08 :) mam też 10, ale muszę mieć na nią nastrój :) w planach mam zakup 09 ^^

    OdpowiedzUsuń