niedziela, 24 kwietnia 2016

Moja obecna pielęgnacja twarzy I wiosna 2016 I



Witam was!

Po intensywnych,  zimowych testach kosmetyków pielęgnacyjnych powoli wyłaniam swoich ulubieńców, którzy pozostaną ze mną na dłużej. Segregując kosmetyki, które faktycznie używam na co dzień byłam delikatnie zniesmaczona ich ilością. Ten koszyczek jest zdecydowanie zbyt przepełniony, jestem fanką minimalizmu a od jakiegoś czasu wyłania się u mnie syndrom zbieractwa.

Przed założeniem bloga moja pielęgnacja była dość prosta i znacznie się różniła od obecnej. Popełniałam sporo błędów, przede wszystkim nie używałam kremu pod oczy. Moim jedynym pewniakiem był balsam do twarzy i ciała Cetaphil (pisałam o nim TUTAJ). Był to kosmetyk, który zaspokajał moje wszystkie potrzeby pielęgnacyjne, używałam go rano i wieczorem. Spisywał się doskonale. Chociaż po kilku latach regularnego stosowania chciałam na jakiś czas go odstawić i zaserwować mojej skórze coś nowego. Szukałam kilka miesięcy, co nie spodobała się mojej cerze i mocno się buntowała. Nie używałam płynów micelarnych. Dzisiaj nie wyobrażam sobie demakijażu bez użycia nasączonego wacika. Przez lata zmywałam zanieczyszczenia/makijaż jedynie drogeryjnymi żelami, które dodatkowo przesuszały twarz. Muszę też przyznać, że przesadzałam z peelingami. Oczywiście trzeba regularnie pozbywać się zbędnego naskórka, ale 2 zabiegi w tygodniu w zupełności wystarczą. Wyobraźcie sobie, że potrafiłam robić peelingi co drugi dzień!
Stroniłam od mgiełek i toników. Po każdym domowym zabiegu nasza skóra traci swój naturalny odczyn ph. Natura nie bez powodu obdarowała naszą twarz kwaśnym środowiskiem, dzięki czemu przy zachowanej równowadze z trudnością rozwiną się bakterie. Przetarcie twarzy nasączonym to tylko kilka sekund, dzisiaj wiem - to dobry nawyk! :) Moim największym pielęgnacyjnym grzechem było omijanie szerokim łukiem kremów z filtrem - oczywiście z lenistwa i ich tłustej konsystencji. Nie raz wspominałam o moich zeszłorocznych przebarwieniach, dlatego przez kilka miesięcy stosowałam kwasy.


Od jesieni w moim pielęgnacyjnym koszyczku doszło do wielkich rewolucji i przeszła masa kosmetyków, która spowodowała wysyp i dodatkowe przesuszenie. Obecnie jestem zadowolona z kosmetyków, których używam a przede wszystkim bardziej świadoma.



Codziennie rano i wieczorem myję twarz żelem. Ten kosmetyk daje mi chyba największy komfort uczucia czystej cery. Staram się sięgać po delikatne żele, które nie będą powodować nadmiernego przesuszania skóry. W tej kategorii pojawiły się dwa produkty:
  • Sylveco rumiankowy żel do twarzy Recenzja klik. Właściwie to zdenkowałam go w zeszłym miesiącu, ale używałam go przez dłuższy czas mojej pielęgnacyjnej rewolucji, dlatego znalazł się w tym zestawieniu. Żel jest na tyle delikatny i skuteczny, że na stałe zagości w mojej pielęgnacji i na lato kupię kolejną buteleczkę
  • Yves Rocher, pure system, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy - jeśli dokończycie czytać post, zauważycie przeważającą liczbę kosmetyków YR. Na początku marca zrobiłam sobie wielką paczkę z dobrociami tej marki i większość rzeczy świetnie się sprawdza. Żel z serii pure system ma delikatną konsystencję z drobinkami. W porównaniu do innych kosmetyków tego typu, nie powoduje przesuszenia i dobrze domywa resztki makijażu. 




  • Yves Rocher, sesnistive vegetal, łagodząca mgiełka do twarzy - z serii redukującej zaczerwienia (kupiłam jeszcze krem, który czeka na swoją kolej). Mgiełka koi i zmiękcza podrażnioną skórę. Faktycznie radzi sobie z napięciem i jest bardzo wydajna. Przez 1,5 miesiąca przy stosowaniu dwa razy dziennie sięgam napisau "Yves Rocher".



  •  Eveline, skoncentrowany rozświetlający krem pod oczy - używam go od wielu miesięcy, powoli dobijam dna. Przy regularnym stosowaniu rozjaśnił delikatną okolicę oczu. Dobrze nawilża, jest wystarczająco treściwy dla osób, które szukają swojego pierwszego kremu. To, za co jestem mu wdzięczna pomoc w sytuacjach krytycznych. Mam jeszcze 2 inne kremy pod oczy, ale tylko ten radzi sobie z przesuszoną skórą, zwłaszcza pod odżywkach do rzęs.
  • Yves Rocher, hydra vegetal, żel pod oczy usuwający opuchliznę - uwielbiam go za to, że naprawdę działa. Przyda się każdej matce!:)

  •  Yves Rocher, hydra vegetal, aksamitny krem intensywnie nawilżający - obecny zamiennik Cetaphilu, chociaż nie dorównuje mu w kwestii nawilżania. Stosuję go na noc.
  • Yves Rocher, natrive vegetal, krem odżywiający na dzień 24h - ulubieniec pielęgnacyjny ostatnich miesięcy. W końcu znalazłam produkt, który w 100% sprawdza się pod makijaż. Jest wyjątkowo aksamitny w dotyku, na twarzy tworzy ochronny film, na którym makijaż wygląda dobrze. Poza balsamem Cetaphilu żaden krem nie zdawał egzaminu jeśli chodzi o przygotowanie pod makijaż.

  • Bourjois płyn micelarny - czytałam o nim wiele skrajnych opinii, kupiłam go przypadkiem. Okazał się bardzo dobrym płynem - nie podrażnia i dobrze domywa kosmetyki wodoodporne.


  • Biocosmetics, kwas hialuronowy 1% - używam go 2-3 razy w tygodniu. Dobrze sprawdził się kiedy moja skóra była mocno przesuszona i potrzebowała ratunku. Na efekty nawilżenia trzeba jednak czekać.
  • Dermofuture, regenerująca kuracja z witaminą C - jesienią ocknęłam się spanikowana z brązowymi policzkami i zachłannością kwasów. Najpierw próbowałam kuracji z kwasem migdałowym od Bielendy. Chociaż usunął część przebarwień, spowodował wysyp, którego nie mogłam się długo pozbyć (szczegóły tutaj). Na szczęście witamina C poradziła sobie z większością pozostałych przebarwień.

  • Płyn na trądzik - nie używałam go przez kilka miesięcy, na nowo poznałam jego magiczne rezultaty. Jest prawdziwym niszczycielem wyprysków i szybko doprowadził moją skórę do porządku. Używam go 2-3 razy w tygodniu (pisałam o nim tutaj).



  • Bania Agafii, peeling do twarzy z żeń szeniem dla skóry tłustej -  jak wspominałam wyżej, ograniczyłam się do robienia peelingów 2 razy  tygodniu. Peeling Babuszki Agafii nie jest typowym zdzierakiem. Cechuje się gęstą, zbita konsystencja co bywa uciążliwe. Dobrze radzi sobie z martwym naskórkiem, chociaż nie byłam do niego na początku przekonana. W gorsze dni, kiedy skóra jest przesuszona sięgam po peeling enzymatyczny Skin79.



  • Glinka chińska różowa himalajska z ekstraktem złotego korzenia - przez lata próbowałam mnóstwo glinek, jednak ta przypadła mojej skórze najbardziej. W połączeniu z wodą ma bardzo przyjemny zapach. Skóra jest mocno odświeżona. Glinki nakładam zazwyczaj raz w tygodniu.







  •  Łaźnia Agafii, maska fitoaktywna - uwielbiam ją za poziomkowy zapach, od razu czuję się piękniejsza!:) Działa odżywiająca i nawilżająco - recenzja tutaj.
  • Yves Rocher, hydra vegetal, maseczka nawilżająca - daje natychmiastowy efekt zmęczonej, wysuszonej skórze. W sytuacjach awaryjnych nakładam maseczkę na 20 min  bez problemu nakładam makijaż.
  • Yves Rocher, pure system, maseczka głęboko oczyszczająca - miałam nadzieję, że poradzi sobie w jakimś stopniu z zaskórnikami. Efekt oczyszczenia jest bardzo delikatny, ale na szczęście nie wysusza mojej skłonnej do podrażnień skóry.






Znacie kosmetyki, które znalazły się w moim pielęgnacyjnym koszyczku?

18 komentarzy:

  1. Prawde mówiąc nie używałam tych produktów ale wydają się być ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam ani jednego z tych produktów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Żel do mycia twarzy od Sylveco to mój ulubieniec :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tylko micel z Bourjois - bardzo dobry produkt! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam żel z Sylveco. Generalnie bardzo dobry kosmetyk, ale zapach mi przeszkadzał. Teraz mam wersję tymiankowa i bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo tego, ale u mnie też minimalizmu w pielęgnacji twarzy nie ma:)
    Widzę, że stawiasz na YR-ja miałam od nich tylko peeling do twarzy, ale nie polubiłam go.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie chcę Cię martwić, ale z wiekiem kosmetyków pielęgnacyjnych tylko przybywa... jako prawie trzydziestolatka mam dużo więcej kosmetyków do codziennego użytku niż te 10 lat temu :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że też jesteś fanką kosmetyków YR :) Mgiełkę również bardzo lubię! Do demakijażu także używam Bourjois i mi bardzo spasował :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Stosuję teraz to serum z wit C i jestem zachwycona ;) Lubię też te maski od Agafii, ale tej jeszcze nie miałam. Muszę koniecznie wypróbować, szczególnie skoro tak pięknie pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Karolinko, olejek wyślę Ci w piątek, bo cały czas mi nie po drodze na pocztę :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Z serii Pure System z YR miałam maskę, i bardzo ja lubiłam. Idealnie niwelowała zaczerwienienia i oczyszczała skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie znam żadnego produktu :( mam żel tymiankowy z Sylveco, po nim chętnie wypróbuję rumiankowy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie uzywałam żadnego z tych produktów :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Żel z Sylveco mam i już kończę pierwsze opakowanie :D bardzo dobrze się u mnie sprawdza - jak go skończę, to wyciągam z szafy wersję tymiankową :D Ciekawa jestem, która bardziej przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam produkty z Sylveco, ten żel również świetnie się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Caaałe wieki nie miałam nic z YR. Najbardziej lubiłam chyba kosmetyki do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawa gromadka króluje u Ciebie tej wiosny. Płynu micelarnego Bourjois zużyłam kilka opakowań i byłam z niego bardzo zadowolona. Bardzo zaciekawiła mnie łagodząca mgiełka do twarzy od YR, mogłaby fajnie ukoić moje naczynka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to śliczne pudełko z Biedry, kojarzę je ale u mnie były brzydkie kolory ;( Zaciekawiłaś mnie kosmetykami do twarzy z Yvws Rocher, teraz poszukuje czegoś nowego bo skończyły mi się maski i peelingi ;)

    OdpowiedzUsuń