sobota, 30 kwietnia 2016

Mascara Wibo, Queen Size - recenzja [efekt przed i po]





Opis producenta:  

 "Maskara o wyjątkowo bogatej formule, dzięki której uzyskasz intensywnie uwodzicielski i trwały efekt „kociego oka”. Zaledwie jedno muśnięcie szczoteczki sprawia, że delikatna, kremowa i elastyczna formuła w wyraźny sposób pogrubia, wydłużona i zalotnie unosi rzęsy. Wygięta w łuk szczoteczka, gwarantuje teatralne podkręcenie. Precyzyjnie chwyta i dokładnie rozprowadza tusz na każdej rzęsie i dociera nawet do najkrótszych włosków w kącikach oczu. Perfekcyjne pokrywa tuszem oraz modeluje, bez zbytniego obciążania rzęs. Skoncentrowana formuła nadaje wielowymiarowy efekt, bez sklejania i grudkowania. Formuła testowana dermatologicznie"






Moja opinia: 

Tusz trafił do mnie razem z październikowym pudełkiem Shiny. Przez długi czas leżał w szufladzie, nie wzbudzał zupełnie mojego zainteresowania. W pewnym momencie okazało się, że moje tusze "użytkowe" są coraz bardziej suche i czas rozejrzeć się za czymś nowym.

Odkopałam z szuflady Queen Size i miałam mieszane uczucia. Szczoteczka jest dosyć duża, co przy mało bujnych rzęsach niekoniecznie się sprawdza. Wygięta w łuk, przypomina szczoteczkę kultowej mascary Maybelline. Formuła od samego początku nie przypomina lejącej mazi, czego nie lubię w innych tuszach.

Queen Size daje delikatny efekt a przede wszystkim łatwo się zmywa. Na co dzień warto nie obciążać rzęs i nie katować ich wodoodpornymi maskarami. Pod względem pogrubienia, wydłużenia i podkręcenia  radzi sobie nieźle. Defekty pojawiają się po wielu godzinach - niestety lubi się osypać. Jeśli wychodzicie na 4-5 godzin możecie być zadowolone. Wychodząc na cały dzień z domu możecie wrócić z pandą. Jego kolejną wadą jest sklejanie rzęs podczas malowania. Biorąc go w ręce i mimo szczerych chęci nigdy nie wiem jaki efekt osiągnę. Potrafi wydobyć z rzęs naprawdę wiele, ale niekoniecznie zrobi to kolejnego dnia. 

Sięgam po niego zazwyczaj, kiedy nie wychodzę na cały dzień z domu i nie zależy mi na idealnych rzęsach. Jednego dnia jestem nim zachwycona, kolejnym razem wściekła za każdym razem kiedy spojrzę w lustro:) 

Jestem ciekawa czy macie go w swoich zbiorach i co o nim sądzicie? 
Poniżej efekt jaki daje na rzęsach.









15 komentarzy:

  1. U mnie osypujące się maskary nie zdają egzaminy :C Często trę oczy i efekt pandy miałabym zafundowany po godzinie :P Nie mniej jednak, tak jak napisałaś, daje ładny, dzienny efekt :D Też mam takie kosmetyki, które raz kocham, a innym nienawidzę :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny efekt uzyskałaś. Maskary ze szczoteczką w takim kształcie najlepiej się u mnie sprawdzają.:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajny efekt daje. Ja chyba jeszcze nigdy nie miałam żadnego tuszu z Wibo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładnie wygląda ten tusz na Twoich rzęsach. Szkoda tylko, że się obsypuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam, ale oddałam siostrze, ona woli taki efekt ;) Nie lubię sklejania.

    OdpowiedzUsuń
  6. ale szczota :) zastanawiałam się nad jego zakupem kiedy byłam w rossmannie na -49%

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt całkiem fajny. Po ostatnim testowaniu nowości wróciłam do żółtego Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety od tuszu oczekuję 10-godzinnej trwałości bez zarzutu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ajajajaja! Ale Ty śliczna :) Podoba mi się efekt - naprawdę !

    OdpowiedzUsuń
  10. efekt podobny do sławnego żółtego tuszu Lovely ;)moim zdaniem średni, ale adekwatny do ceny...xD

    OdpowiedzUsuń
  11. Bałam się tej wielkiej szczoty ale okazała się nawet niegroźna :D Efekt u mnie daje całkiem niezły, ale ma wielki plus za zostawianie miękkich rzęs :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi ten efekt bardzo się podoba, delikatne podkreślenie ;) tak poa tym masz piękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. na rzęsach wygląda ładnie ;) zmieniłaś kolor włosów?

    OdpowiedzUsuń