wtorek, 16 lutego 2016

Sylveco, krem brzozowo - nagietkowy z betuliną oraz lekki krem nagietkowy - recenzja

Witam was!

Produktami Sylveco zachwyca się praktycznie każda kobieta, która zaczęła przygodę z tą marką. W końcu kosmetyki są naturalne, czyli powinny w nieinwazyjny sposób sprawić, że będziemy piękne! W moich zbiorach nie ma zbyt wiele kosmetyków Sylveco - od jesienni bezustannie używam pomadki odżywczej a 3 miesiące temu kupiłam pudełeczko z trio: krem brzozowo - nagietkowy z betuliną, jego dzienną wersję - czyli lekki krem nagietkowy oraz żel do mycia twarzy w wersji rumiankowej. Nie ukrywam, o kremach oczytałam się tak wiele, że kiedy zaczynałam je używać, prawie uwierzyłam, że zaczarują moją skórę. Oba produkty stosuję od ponad 2 miesięcy, więc mogę śmiało podsumować ich działanie:)










Krem brzozowo - nagietkowy z betuliną 

Opis producenta:


"Skórze wrażliwej, podrażnionej, z występującymi stanami zapalnymi służą okłady z nagietka lekarskiego. W codziennej pielęgnacji sięgnijmy po przywracający równowagę krem z ekstraktem z tej cennej rośliny leczniczej, której działanie przeciwbakteryjne i oczyszczające wzmacniają skuteczność kosmetyku.

Hypoalergiczny krem brzozowo-nagietkowy z betuliną powstał w oparciu
o składniki naturalne, które nie podrażniają nawet najbardziej wrażliwej skóry. Głównymi substancjami aktywnymi są betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane
z kory brzozy, które łagodzą stany zapalne i regenerują tkankę skórną w przypadku uszkodzeń. Działanie przeciwzapalne i kojące kremu jest wzmocnione dodatkiem ekstraktu z nagietka, który również odżywia i oczyszcza, przywracając skórze równowagę.


  • znacznie przyspiesza procesy ziarninowania, bliznowacenia i gojenia ran
  • zmniejsza stany zapalne skóry działa ściągająco i oczyszcza pory,
  • chroni przed podrażnieniami wygładza i odżywia skórę,
  • wyrównuje koloryt cery
  • stymuluje naturalne procesy odnowy naskórka, wspomaga mechanizmy obronne skóry
  • likwiduje uczucie ściągnięcia i swędzenia
  • wzmacnia odporność skóry na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych


Termin przydatności kosmetyku po otwarciu: 3 miesiące.

Skład:  woda, olej sojowy, olej jojoba, wosk pszczeli, olej z pestek winogron, betulina, stearynian sodu, kwas cytrynowy, ekstrakt z nagietka lekarskiego"




 Moja opinia:

Krem dostajemy w okrągłym słoiczku, produkt dodatkowo jest chroniony plastikową nakrywką. Krem jest dosyć tłusty i bardzo gęsty, dlatego posiadaczki długich paznokci mogą mieć problem z wydobyciem go. Jego termin ważności kończy się 3 miesiąca od dnia otwarcia - jest to idealnie wyliczony czas na jaki krem wystarcza przy codziennym stosowaniu. Chociaż zazwyczaj zapachy w kosmetykach niezbyt mi przeszkadzają, ten niesamowicie mnie drażni.

Produkt miał być prawie idealny dla mojej cery - mieszana, skłonna do przesuszenia. W ostatnim czasie wrażliwa i z problemami skórnymi. 

Krem nałożony na twarz nie wchłania się zbyt szybko, pozostawia tłusty film. Lubię wieczorem czuć, że mam coś konkretnego na twarzy i z pewnością właśnie odżywia moją skórę. Krem jednak nie z początku nie zrobił znacznych cudów. Właściwie nie robił nic. Świeże blizny goiły się wolno, w żadnym stopniu nie oczyścił również skóry. Nie radził sobie z podrażnieniami, co w przypadku Cetaphilu było efektem natychmiastowym. Po około miesiącu stosowania cera była rano świeża, odżywiona, miękka jednak o mocniejszym nawilżeniu nie ma mowy. 
Pomimo dobrego, naturalnego składu krem nie zrobił na mnie większego wrażenia, niebawem kończę słoiczek i powracam do mojego ukochanego Cetaphila. "

Pojemność: 50 ml
Cena: ok 32 zł.



Lekki krem nagietkowy


Opis producenta:

"Nagietek lekarski to źródło substancji aktywnych o właściwościach przeciwbakteryjnych, przeciwzapalnych, gojących i oczyszczających. Zastosowanie tego cennego surowca gwarantuje w lekkim kremie nagietkowym skuteczną pielęgnację i regenerację w przypadku skóry skłonnej do infekcji, podrażnionej, zanieczyszczonej, z objawami trądziku.

Hypoalergiczny lekki krem nagietkowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry podrażnionej. Zawiera ekstrakty z kory brzozy i nagietka lekarskiego o działaniu regenerującym, oczyszczającym i przyspieszającym odnowę naskórka. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry łuszczącej się, skłonnej do infekcji, zaczerwienionej, podrażnionej, zanieczyszczonej, szorstkiej; w przypadku trądziku pospolitego, trądziku różowatego, po przebytych oparzeniach i odmrożeniach.

  • chroni skórę podrażnioną
  • wygładza i zmiękcza
  • przyspiesza regenerację
 
Codziennie rano nakładać na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Wieczorem zaleca się uzupełniające stosowanie kremu brzozowo-nagietkowego z betuliną.
Termin przydatności kosmetyku po otwarciu: 6 miesięcy.

Skład:  olej z pestek winogron, olej sojowy, sorbitan, stearate & sucrose cocoate, masło shea, stearynian glicerolu, olej arganowy, olej jojoba, kwas stearynowy, alkohol cetylostearylowy, alkohol benzylowy, betulina, witamina E, ekstrakt z aloesu, alantoina, guma ksantanowa, kwas dehydrooctowy, ekstrakt z nagietka lekarskiego, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, lupeol, kwas oleanolowy, kwas betulinowy"



Moja opinia:


Tym razem lekka wersja ma znacznie wygodniejsze opakowanie - z pompką. Jego konsystencja jest typowa dla kremu dziennego pod makijaż - lekka. Zapach znacznie łagodniejszy niż w przypadku poprzednika. Dziwi mnie, że seria nazywa się - nagietkowa, chociaż ten nagietek jest na szarym końcu:)

Przechodząc do działania. Moja skóra naprawdę potrzebuje mocnego nawilżenia, dlatego zwykle unikałam lekkich kremów i o każdej porze dnia stosowałam Cetaphil, który dla mnie jest numerem 1. 
Zwykle testując nowy, lżejszy krem efekt był taki sam - suche skórki, widoczne pory a podkład zwijał się z twarzy. Niestety, początki z kremem nagietkowym były identyczne. Dałam mu jednak szansę i używam go codziennie, jakie są rezultaty? Zupełnie nie nawilża mojej skóry, chociaż faktycznie jest lekki i szybko się wchłania. Na początku skóra natychmiast była sucha i ściągnięta po wchłonięciu - efekt był taki, jakbym nie nałożyła na twarz nic. Pod makijażem był beznadziejny, jednak nie maluję się codziennie i moja skóra miała czas na polubienie się z nim. Obecnie używam go, kiedy nigdzie nie wychodzę i jedynie daje efekt zmatowienia. 

Pomimo, że wersja nagietkowa nie przypadła mi do gustu, mam całą szafkę próbek pozostałych kremów Sylveco. Pod makijaż nakładam obecnie lekką wersję brzozową i jest o niebo lepsza. Nie mówiąc już o kremie pod oczy, który jest fenomenalny i jak tylko wykorzystam próbki kupię wersję pełnowymiarową!

Pojemność: 50 ml
Cena: ok 29 zł.


 



A jaka jest wasza przygoda z kosmetykami Sylveco?:)

20 komentarzy:

  1. U mnie krem nagietkowy też się nie sprawdził ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, jednak nie jestem wyrzutkiem:)

      Usuń
  2. Nie miałam okazji używać tych kremów i nie wiem czy się na nie skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. po przeczytaniu Twojego wpisu ciesze się że nie miałam z tymi kremami do czynienia bo pewnie też bym się rozczarowała

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam i mam właśnie kolejne opakowanie lekkiego rokitnikowego, który dosłownie uwielbiam, aczkolwiek ja mam tłustą cerę więc suche skórki to u mnie rzadkość (choć jak mam zły krem to wyobraź sobie że i na mojej cerze są ). Ale rzeczywiście pomiędzy kremami Sylveco są różnice bo pamiętam że też miałam próbki wszystkich i chyba właśnie nagietkowy wydawał mi się najsłabszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam okazji ich testować, ale są zachwalane. Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten tłusty nie dla mnie, lekka wersja mogłaby być :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam tych, ale lekki krem brzozowy kocham. Obserwuje i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię peelingi z Sylveco, ale ich kremy jakoś mnie za bardzo interesują ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam jedynie próbkę tego kremu nagietkowego w tubce, mnie akurat przypadł do gustu bo jest lekki, matowił skórę, choć jest dobry jedynie pod makijaż i to w miesiącach letnich.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś mnie nie kuszą kremy z Sylveco, ale mam obecnie pod oczy Vianek i baaaardzo go polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam tych kremów, bo nie lubie nagietka. Ta marka generalnie nie robi na mnie wrażenia. Zdecydowanie wolę Biolaven.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam kremy nagietkowe i rumiankowe :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam okazję wypróbować ich krem z rokitnikiem i byłam z niego ogromnie zadowolona, świetnie wpływał na moje naczynka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi osobiście nie przypadł do gustu ten krem.. nie mój zapach. Zapchał mi trochę pory

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam zbyt wielu produktów Sylveco - chyba tylko dwa. Tych akurat nie, więc się niestety nie wypowiem jak sprawdziły się u mnie, ale szkoda, że Ty nie jesteś zadowolona :(
    _______________________
    Zapraszam na Semilacowe rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aktualnie posiadam dwa produkty z SYlveco: lekki krem nagietkowy i brzozowo-nagietkowy z betuliną.Osobiście wolę krem lekki nagietkowy dla zainteresowanych moja opinia, może dla kogoś będzie przydatna https://moja-prowincja.blogspot.com/2016/11/sylveco-lekki-krem-nagietkowy.html Zamierzam wypróbować niebawem lekki krem rokitnikowy czytałam o nim dużo pochlebnych opinii.

    OdpowiedzUsuń