piątek, 30 października 2015

Moje czerwone włosy - ich historia, pielęgnacja włosów farbowanych oraz farby jakie używałam.

Witam was, dziś poczytacie o moich refleksjach na temat wieloletniego farbowania i utrzymania trudnego koloru jakim jest czerwony bądź też rudy:) Zapraszam do długiej lektury.



 Część I. Historia i pielęgnacja


Od zawsze chciałam być ruda, rude włosy są w moich oczach wyjątkowe, tym bardziej, że sama z natury mam włosie w mysim kolorze, bez żadnego wyrazu, określenia. Dodatkowo jako dziecko byłam zafascynowana Anią z Zielonego Wzgórza:)
W moim gimnazjum były surowe zasady i trzymałam bunt głęboko w sobie, czekając aż skończę 3 klasę i będę mogła zasiąść na fryzjerskim fotelu. 2 dni po odebraniu ostatniego, gimnazjalnego świadectwa nastał mój dzień. Wybrałam wymarzony, rudy kolor i czekałam aż fryzjerka pokaże mi moje nowe, wymarzone włosy. Wyglądałam zupełnie inaczej i w tamtym czasie byłam pośmiewiskiem wielu osób (rudy to brzydki i zły), ja byłam szczęśliwa i to mi wystarczyło:) Czy dziś żałuję, że zaczęłam "niszczyć" farbą włosy tak wcześnie, w wieku 16 lat? Absolutnie nie.

Upłynął pierwszy tydzień, drugi i zaczęło dziać się coś niepokojącego - znów miałam mysie włosy z wypłukaną rudą poświatą. Jak to możliwe? 
Przez około 7 miesięcy farbowałam włosy u fryzjerki, drugim identycznym przykładem na to, co zaraz napiszę jest moja mama (włosy brązowe/czarne). Idąc do profesjonalnego fryzjera, siedząc z profesjonalną farba na głowie i płacąc "profesjonalne" pieniądze oczekuję, że kolor utrzyma się dłużej niż 2 tygodnie. Sytuacja ta nie zdarzyła się w 1 salonie a powtarzała się aż w 3. Co na to fryzjerka? Farba jest profesjonalna, nie niszczy tak włosów itd itd. NAJWIĘKSZA BZDURA, adekwatna do tego, że w salonie nagle z 2 cm skrócenia włosów robi się 10-15 cm. Przez moje ręce i włosy przeszło już mnóstwo farb i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że farbując włosy w domu dobrą farbą, będziemy mieć włosy w identycznym stanie jak po wyjściu z salonu. Fryzjerka tłumaczyła się również, że rudości tak mają, natomiast u mojej mamy, która "nosi" ciemniejsze, naturalne odcienie odpowiedzi już brak.

Rudy kolor jest naprawdę trudny, ale oczywiście można ten odcień utrzymać na włosach na dłużej. W czym tkwi tajemnica? W pigmencie. Za każdym razem, kiedy farbujemy włosy na intensywny kolor, drogeryjną farbą zwiększa się ilość pigmentu we włosiu i pomimo, że włosy stają się blade to odcień wciąż się utrzymuje. Jedynie co 2 miesiące wystarczy odświeżać kolor - uważam, że to taki optymalny czas nie za długo, nie za krótko.

(Dobrą farbą, którą można osiągnąć pomarańczowy efekt jest L'oreal Preferene - P78  Bardzo intensywna miedź.)

Włosy na pewno będą bardziej suche, końce rozdwojone i zanikający z każdym dniem blask. Za wymarzony kolor zazwyczaj tym musimy zapłacić. Taka sama sytuacja jest chyba przy włosach rozjaśnianych?:)
Aby się nie zgubić w tym dążeniu do ideału musiałam walczyć z innych stron.
Po pierwsze odstawiłam całkowicie piankę do włosów i lakier, nie będę się teraz rozpisywać o tych produktach, ale przy codziennym stosowaniu są cichymi zabójcami dla naszych włosów.
Po drugie używam suszarki naprawdę w wyjątkowych sytuacjach, latem praktycznie wcale. Kiedy jeszcze wstawałam codziennie rano do szkoły w Liceum, suszyłam włosy zimnym strumieniem.
A po trzecie to regularne podcinanie końcówek, co jest naprawdę ciężkie, zwłaszcza jeśli zapuszczamy włosy. Rozdwojone końce, przy każdym myciu wypuszczają pigment z naszych włosów, dlatego często zniszczone włosy szybciej tracą kolor.

Z szamponami do włosów farbowanych to trudny temat. Szampon to szampon, ma umyć a pozostałą prace lepiej oddać odżywkom/maskom. Wiadomo, że w drogeriach, szampony są przepełnione sylikonami i szczerze - nie polecę wam nic, bo nic nie działa ( przynajmniej na moich włosach). Jedynie ciekawy kosmetyk, jaki znajdziemy w zwykłych Delikatesach to Vanita Henna Color, szapon z henną (dla brunetek, blondynek oraz rudowłosych). Rytuał mycia wygląda trochę inaczej - nie zmywamy od razu piany a pozostawiamy szampon kilka minut na włosach, by henna weszła we włosie. Szampon kosztuje około 7 zł i jest ciekawym produktem:)





Wracając do mojej dalszej historii zabarwienia. Jako młoda dziewczyna, chciałam eksperymentować i zmienić fryzurę. Z długich rudych loków ścięłam włosy na baaardzo krótkiego boba z prosta grzywką i przefarbowałam się na czarno. Nie mogę znaleźć zdjęć, ale tak się zmieniłam, że kolejnego dnia w szkole znajomi mnie nie poznali, przechodząc obojętnie - musiałam powiedzieć, że ja to ja:)
W tym kolorze czułam niedosyt, był taki.. normalny? Nie wiem czy wszystkie tak macie, ale zmiana fryzury, koloru, nawet zrobienie grzywki to takie wewnętrzne emocje i pewnie faceci nigdy tego nie zrozumieją:) 

Zmiana koloru rudy -> czarny. Bodajże za drugim farbowaniem udało mi się pozbyć ciepłych tonów. Za pierwszym razem był to przyjemny ciepły brąz, później już osiągnęłam czarny kolor i z każdym kolejnym farbowaniem efekt pogłębiałam. W rudości mamy o tyle dobrze, że wypłukująca się farba zmierza ku blondowi. Jeśli czyta mnie jakaś fryzjerka, pewnie zostanę zniszczona za moje teorię, ale piszę wszystko z obserwacji i czekam na poprawki:)

Wiece jak to jest podczas niedosytu, kolejny czas na zmiany... Musiałam się teraz dobrze zastanowić, tęskniłam za rudością, ale jednak ten kolor jest bardzo trudny i ciemniejsze odcienie bardziej pasowały do mojej karnacji i twarzy. W końcu zdecydowałam się po prostu na czerwień. Tutaj zaczęły się schody.

Zmiana koloru czarny -> czerwony. Wiedziałam, że sama sobie nie poradzę, chemik ze mnie kiepski, bałam się rozjaśniania itd. Poszłam do fryzjerki. Rozjaśniała mi włosy, ale tylko pasmami, by powoli wyjść z czerni. Prawdę mówiąc, nie jestem w stanie napisać wam, co dokładnie robiła z moimi włosami, ale dążyłyśmy do pozbycia się czarnego pigmentu. Krótkie włosy, szybko odrastały a ja już męczyłam je czerwoną farbą. Odrosty miałam czerwone, pozostałość włosów kwestia spostrzeżenia :) Historia lubi się powtarzać, po 2-3 farbowaniach byłam czerwona. Z każdym kolejnym farbowaniem pigment był coraz ładniejszy i byłam bardzo zadowolona. W końcu czarne końce zostały zlikwidowane i zaprzestałam kolorowych kombinacji. Teraz dążę do zdrowych włosów na wszystkie sposoby i myślę, że zmierzam w dobrym kierunku:)

Podsumowując, przy czerwonych/rudych włosach najwięcej działa czas i pigment jaki w tym czasie dostarczymy naszym włosom. Oczywiście nie ma co przesadzać, czasem czytam z przerażeniem, że w ciągu miesiąca, ktoś nałożył kilka opakowań farb na włosy. Piękne włosy to zdrowe włosy!:)

Część II. Farby jakie używałam + zdjęcia  

Czerwona farba gości u mnie już ponad 5 lat, różne specyfiki przeleciały przez moje ręce i włosy, także pokaże wam farby godne uwagi:)

Na pierwszy ogień idzie mój totalny ulubieniec, odcień idealny - L'oreal Preference P76 płomienna czerwień. Polecam wam całą serię Preference, jest to kosz około 30 zł, ale jest to kwota znacznie mniejsza niż zapłacimy w salonie. Na moje długie włosy wystarcza mi jedno opakowanie, także to jest dużym plusem. Poza tym farba długo utrzymuje się na włosach, śmierdzi minimalnie - chociaż to kwestia gustu zapachowego. Uważam, że jest to najmniej szkodliwa dla włosów farba wśród tych drogeryjnych. Bardzo lubię też odżywkę dołączaną do opakowania.






Kiedy w osiedlowej drogerii nie ma mojego odcienia, sięgam po jej ciemniejszą wersję. Jest to czerwień znacznie ciemniejsza, wpadająca w bordo. A mowa o L'oreal Preference P37 intensywna ciemna czerwień. Kolor kwestia gustu, natomiast właściwości identyczne.



Na kolejny ogień idzie czerwień z serii Prodigy również marki L'oreal - rubin intensywna czerwień 6.60. O ile seria Preference jest strzałem w 10, tak do tej mam kilka zastrzeżeń. Farba utrzymuje się również długo, natomiast sam kolor na włosach nie jest tak intensywny i tu nie chodzi o odcień. Po prostu mam wrażenie, że nie wnika do końca pomimo długiego trzymania na włosach. Kolor jest czerwony, ale nie tak intensywny jak na opakowaniu i nie tak piękny jak Preference:)


Czas na odrobinę niższą półkę, o równie dobrej jakości - Garnier Olia 6.60 Intensywna czerwień. Kolor jest intensywny, włosy są niezwykle błyszczące. Jeśli chodzi o samą czerwień, odcień jest ten dosyć ciemny, jednocześnie widać w nim pożądany pigment,Bardzo lubię tą farbę, kosztuje około 20 zł, także warto wypróbować.


I na koniec pozostaje mi propozycja od Syoss. Tutaj jest kwestia sporna - jedni markę Syoss omijają szerokim łukiem, inni uznają ją za bardzo dobrą jakościowo markę kosmetyków. Ja nie mam zastrzeżeń, moje włosy uwielbiają szampony, odżywki i również farby Syossa. 5-92 intensywna czerwień, to kolejny ciemny odcień, przypominający raczej L'oreal Preference P37, jednak jego tańszy zamiennik. Farbę tę również lubię, ale moim faworytem jest jasny odcień P76, który w rzeczywistości wygląda znacznie ciemniej - idealnie:)



Na koniec zdjęcia w pierwszym tygodniu po farbowaniu L'oreal Preference P76 i wypłukanie farby w pierwszych 2 miesiącach.




A jakie spostrzeżenia na temat farbowania włosów jest u Was? Jestem ciekawa, czym farbujecie i co polecacie do włosów farbowanych:)

Dziewczyny, przypominam o rozdaniu, które kończy się w poniedziałek o północy 02.11 - jeżeli jeszcze się nie zgłosiłyście, zapraszam:) ROZDANIE KLIK





32 komentarze:

  1. Ten kolor który masz pasuje do Ciebie idealnie. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie Ciebie w czarnych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odważny kolor dla odważnych babeczek :)
    Ja nie farbuję włosów, przeraża mnie wizja odrostów hehe, zapraszam na dwa rozdania organizowane na moim blogu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrosty są strasznie męczące, dlatego już nie używam wspomagaczy na szybszy porost:)

      Usuń
  3. Ja na tych wakacjach rozjaśniałam swoje włosy bo miałam właśnie taki mysi blond. Nie mniej jednak zawsze chciałam się przefarbować na jakiś ładny brąz :)
    A Tobie w czerwieni jest po prostu obłędnie. Jakoś nie mogę sobie Ciebie wyobrazić w innym kolorze a w czarnym to już w ogóle nie ma mowy :)

    I am Journalist

    OdpowiedzUsuń
  4. Też 3 lata temu miałam czerwone włosy dokładnie takie jak Ty :) z Twoich farb używałam syossa i tą z garniera :) ostatnio nawet myślałam, żeby do nich wrócić bo dobrze się czułam w tym kolorze, ale szkoda mi swoich włosów. Wracam do naturalnych i za dużo już ich mam żeby znowu całe farbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zmaganiach powrotu do naturalnego, wcale Ci się nie dziwię:)

      Usuń
  5. Uważam że taki rudy-czerwony bardzo Ci pasuje :)
    Pamiętam jak poszłam do fryzjerki na koloryzację na ciemny brąz a wyszedł mocno rudy-bordowy, na początku tragedia ale później tak mi się spodobał, że chciałam go znów mieć niestety chodź fryzjerka ta sama i farba nie uzyskałam takiego efektu. Niestety kolor szybko się wypłukał i nikt nie potrafił znów takiego zrobić i zostałam przy brązie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może poszukaj takiego odcienia wśród drogeryjnych farb?:)

      Usuń
  6. Masz piękne włosy :) Widzę po koleżankach, że ciężko jest utrzymać tak wyrazisty kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądasz obłędnie w tych włosach. A mnie po farbowaniu szalenie włosy lecą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wypróbuj Hennę np Khadi?:) Można odświeżać kolor co 2 tygodnie i nie niszczy włosów a ciemne odcienie dłużej się utrzymują :))

      Usuń
  8. Przestałam chodzić do fryzjera bo farbowanie na czarny kolor gdyż tak jak pisałaś farba bardzo krótko mi się trzymała. Używam Syssos i jest ok. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja czerwień we włosach jest obłędna słowo pasuje do Ciebie to mało - on jest dla Ciebie stworzony!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam czerwony kolor wlosów! Sama nosiłam przez ponad rok, ale od czestego farbowania bardzo puszyły mi się włosy :( Taka ich uroda- lubią naturalną pielęgnację i na każdą chemię reagują puchem (ja nie wiem, może one się jeżą? :D)
    W każdym razie notke przeczytałam z zaciekawieniem i nostalgią za czerwienią :) Dodaję Cię do obserwowanych i będę oczekiwać kolejnych tak ciekawych postów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płomienne odcienie jeszcze bardziej podkreślają Twoje ogromne oczy, nie ma co się zniechęcać!:) Znam ten ból puszenia się włosów, może próbuj naturalnych kosmetyków? Mi bardzo pomogło olejowanie i częste podcinanie, chociaż centymetr. A kiedy zależało mi na pięknych włosach np. przed weselem - nakładałam na całą noc maskę Biovax. Nie u każdego się sprawdza, ale potrafi działać cuda:))

      Usuń
  11. Bardzo ładny kolor wlosow :) ja od szkoły średniej farbowalam włosy na czarno, teraz coś uderzam w kierunek brązu :) zdecydowanie wolę farbowac się sama niż u fryzjera, efekt jest podobny a jednak zawsze coś grosza zostaje w portfelu. Tym bardziej że po mojej ostatniej wizycie u fryzjera, farba miałam ubrudzona skórę głowy i nie mogłam tego domyc przez tydzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że nie tylko ja mam taki stosunek do fryzjerów:)

      Usuń
  12. Uwielbiam taki kolor włosów - jednak u kogoś. Sama nie zdecydowałabym się na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś najlepszym przykładem na to, że dobrze dobrany kolor włosów jest w stanie zmienić cały wygląd na lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze dobrany kolor sprawia, że można zacząć "wyglądać" :)

      Usuń
  14. Wyglądasz wspaniale w tym kolorze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale ładnie ci w tych włoskach naprawdę ;) Są swietne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny post! Dużo konkretów i w końcu jakieś informacje o rudościach, na które jak się okazuje, niewiele blogerek się decyduje i opisuje.

    Sama od 3 lat szukam dla siebie idealnego odcienia, tyle że jako typ ciepłej jesieni źle czuję się w ostrych czerwieniach. Moim ideałem byłby albo blond delikatnie wpadający w rudy (ale na poziomie koło 5.0) albo właśnie kasztanowy - i tego koloru ostatnio szukam. Może mogłabyś polecić jakieś farby, których używałaś zanim przestawiłaś się na czystą czerwień?

    Gorąco pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  17. piekny kolor!!!moj naturalny to rudy i chyba dlatego nienawidzialam zawsze tego koloru, pozniej zaczelam farbowac na czarny i jest tak do tej pory, uwielbiam ciemne kolory, aciebie podziwiam za noszenie tego koloru :D chociaz nie ukrywam ze zaczal mi sie podobac!!

    OdpowiedzUsuń
  18. ah ta czerwień....uciekanie przed każdym deszczem i brudne poduszki po położeniu sie w wilgotnych włosach :)

    OdpowiedzUsuń